środa, 14 sierpnia 2013

Chapter XI

~Destiny~
09.06.2013 r.

Podążałam niechętnie za Harrym do jego sypialni. Choćbym nie wiem, jaki opór stawiała chłopak nadal ciągnął mnie do siebie, wbijając palce w skórę mojego nadgarstka. Skrzywiłam się, gdy pociągnął trochę mocniej, by wręcz wepchnąć mnie przez otwarte drzwi do środka. Mogłam zacząć krzyczeć o pomoc, ale z tego co zauważyłam nawet jeśli wszyscy wiedzieli, że nienawidzę Harry'ego no i tak nic nie robili sobie z tego, że do wszystkiego mnie zmusza. Czemu Sky ukradli te cholerne klucze ? Sto razy bardziej wolałabym być teraz u siebie w sypialni i leżeć na łóżku tylko w bieliźnie, przy otwartym na oścież oknie, słuchając 'Knocked up', zastanawiając się czy zachowanie Harry'ego to kwestia głupiego zakładu, czy jego ślepoty. 
Rozglądałam się chwilę po 'świątyni' chłopaka, myśląc nad tym ile już naiwnych dziewczyn zdążył tu przyprowadzić, tylko dlatego by zaspokoić swoje potrzeby i kazać im na powrót wyjść. Pokój był raczej przytulny i wcale nie przypominał ponurej nory, jak w moich pierwotnych wyobrażeniach. Na środku stało wielkie, ciemno-brązowe łóżko z dwoma etażerkami po bokach. Ściany miały kolor kawy z mlekiem, a podłoga była może z dwa tony ciemniejsza. Tak naprawdę chciałam tylko wziąć szybki prysznic, wygonić Pana Złego na kanapę i rozłożyć się wśród wyglądającej na miękką, białej pościeli. 
Z zamyśleń wyrwało mnie trzaśnięcie drzwi tuż za moimi plecami. Od tej chwili jestem tylko ja, Harry i jego sypialnia. 
- Idę się umyć - powiedziałam, zauważając po lewej stronie białe drzwi. 
- Idę z tobą - Harry uśmiechnął się łapiąc mnie za dłoń, dużo delikatniej niż kilka minut temu. 
Popatrzyłam na niego, jakby opowiadał straszne głupoty. W sumie to tak było. Nie miałam zamiaru się z nim kąpać i uważałam to za co najmniej nieprzyzwoite. 
- Nie ma mowy. I szczerze mówiąc liczyłam, że będziesz spać na kanapie - spuściłam głowę, nagle strasznie zainteresowana moimi martensami. 
Wiedziałam jaki teraz jest jego wzrok. Pomieszanie frustracji z goryczą i nutą przenikliwości w zielonych oczach. Pokój wypełnił tylko dźwięk jego oddechu. Bardzo szybkiego i głębokiego. Nie trwało długo, aż odwrócił się w stronę komody i wyciągnął z niej błękitną koszulę. Wydawała się być już za mała na niego. 
- Trzymaj - wręczył mi ją, z powrotem zmniejszając dystans między naszymi ciałami. 
Skinęłam głową na znak podziękowania i udałam się pod prysznic. Z rozczarowaniem stwierdziłam, że łazienka Harry'ego nie jest zamykana na zamek. Co oznaczało tyle, że w każdej chwili mógł wejść. Westchnęłam głośno, żyjąc złudzeniami, że chłopak ma w sobie odrobinę przyzwoitości. Co oczywiście było kompletną bzdurą. 
Rozejrzałam się po toalecie, również utrzymanej w bardzo dobrym stanie, w poszukiwaniu pasty do zębów. Nałożyłam trochę na palec i postarałam się umyć jakkolwiek zęby. Potem szybko zdjęłam ubrania i weszłam pod prysznic, który dzięki Bogu miał matowe szyby. Umyłam się jakimś męskim płynem z drogiej firmy, z czego też nie byłam za bardzo zadowolona. Potem ubrałam bieliznę i włożyłam na siebie koszulę, która mi sięgała niemal, że do połowy uda. Pachniała męskimi perfumami. Pachniała Harrym. Mokre włosy rozczesałam i przerzuciłam na jedno ramie. 
Gdy wyszłam z toalety, Harry'ego już nie było. W pokoju zapalona była tylko lampka nocna. Zdziwiłam się, że z jego fobią na punkcie pilnowania mnie, postanowił zostawić mnie samą sobie, ale może to i lepiej. Może uszanował moją prywatność i postanowił spać w salonie. 
Usiadłam na kancie łóżka, z jeansów wyjmując gumę do żucia. Nawet jeśli umyłam zęby miałam dziwne uczucie, że zrobiłam to dosyć niedokładnie.  Po około pięciu minutach usłyszałam ciche kliknięcie zamka w drzwiach. Skrzyżowałam nogi, przyglądając się wchodzącej osobie. 
Nie byłam zaskoczona, gdy w progu ujrzałam Harry'ego w samych bokserkach. O cholera ! Miałam okazje podziwiania jego ciała w całej swojej okazałości. Wszystkie jego tatuaże były doskonale widoczne na opalonej skórze. Musiałam się naprawdę powstrzymać, aby z moich ust nie uszło pełne zachwytu 'Wow'. 
Chłopak miał mokre włosy. Nie trudno było się domyślić, że pewnie poszedł wziąć prysznic do innej łazienki. Nie czuł się wcale skrępowany swoim skąpym strojem. Zamiast tego poszedł do toalety odwiesić ręcznik i wrócił do mnie. 
Odgarnął kołdrę na bok i położył się obok. Nie wydawał się przejmować tym, że siedzę tuż obok niego. 
- Harry, wolę położyć się chyba na podłodze - cicho zaczęłam. 
- Idź spać - warknął nieprzyjemnie. 
Przełknęłam głośno ślinę, za nim zaczęłam jeszcze raz. 
- Ale Harry, ja nie usnę obok prawie nagiego ciebie.
- Idź spać. 
- Ale ... 
Chłopak spojrzał się na mnie złowrogim wzrokiem. Prawie, jak mój nauczyciel rysunku technicznego na niego, kilka dni temu. Szarpnął poduszkę ze swojego miejsca i zszedł na podłogę. Bez kołdry, czy chociażby koca. 
Położyłam się zadowolona pod kołdrą, ale mój stan nie trwał długo. Zaraz zrobiło mi się szkoda Harry'ego. Przecież to ja chciałam leżeć na twardej podłodze, ale Pan Zły mimo wszystko jest zbyt miły dla mnie by dać spać mi gorzej niż on. Jeszcze do tego wszystkiego to łóżko było tak wielkie i puste. 
- Harry - szepnęłam. 
Byłam pewna, że w ciszy, która nas otulała no i tak mnie doskonale usłyszy. 
- Co ? - odburknął. 
Wręcz widziałam oczyma wyobraźni jego naburmuszoną minę, pełną zdenerwowania i rozespaną. 
- Jak chcesz...to w zasadzie...no wiesz. To możesz wrócić - powiedziałam, jąkając się, jak małe dziecko, które coś nabroiło. 
Nie musiałam długo czekać, aż ujrzałam jego burzę wilgotnych loków, a potem całe idealne ciało, gdy z powrotem kładł się obok mnie. Uśmiechnęłam się pod nosem. Gdy poczułam ciepłe ramie zaraz obok mojego, moje problemy z zaśnięciem minęły. 
***
Obudził mnie cichy dźwięk spuszczanej wody za ścianą. Niestety, z moim niespokojnym snem, budził mnie każdy, nawet najcichszy dźwięk. Gdy doprowadziłam swój mózg do stanu, w którym ogarniałam otaczającą mnie rzeczywistość, zaraz zwróciłam uwagę na to, że ręka Harry'ego ciasno obejmuje mnie w talii, a moje plecy stykają się z jego torsem. Westchnęłam głośno, przeklinając w duchu chłopaka. Czemu to akurat mnie spotkał zaszczyt bycia podwładną pana Styles'a, który wszystkich lubił rozstawiać po kątach ? 
Harry lekko się poruszył, tym samym łaskocząc mnie lokami w kark, na którym miał opartą głowę. Myślałam nad wygramoleniem się z jego uścisku, ale to równało się z cudem. Dużą dłoń trzymał pod moim ciałem, tworząc wokół talii pętle. Z drugiej strony nie chciałam go budzić, bo wtedy moje szanse na wyjście stąd byłyby mniejsze. Wreszcie miał mnie u siebie w łóżku. 
Dotknęłam delikatnie jego dużej dłoni, w celu uwolnienia się z jego uścisku. Uśmiechnęłam się entuzjastycznie, bo chłopak ani drgnął. Widocznie w tym stanie, jego uparty charakter i doskonały refleks były uśpione. Zdjęłam z ręki gumkę do włosów i szybko zaplotłam je w niedbałego koczka. W łazience znowu 'umyłam' zęby i przebrałam się w wczorajsze spodnie. W koszuli postanowiłam zostać, bo moja bluzka mimo usilnych starań nadal nadawała się tylko do wyrzucenia. 
Wycofałam się cicho z pokoju, wiedząc, że Harry wciąż słodko spał. Zaczęłam schodzić na dół. Moja wiedza odnośnie położenia kuchni w tym domu była dość mocno ograniczona, ale zapomniałam o tym problemie, gdy nagle po mojej prawej stronie otworzyły się drzwi i z sypialni wyszła Sky. 
- Hej - szepnęła, z pewnością nie chcąc budzić Liam'a.
Ja najchętniej wydarłabym się na całe gardło, aby tylko Harry wstał i był niezadowolony, ale wtedy ja też niebyła bym w najlepszym humorze. 
- Cześć. Jak tam po nocy ? - spytałam, dokładniej ją lustrując. 
Miała na sobie koszulkę chłopaka, wpuszczoną w swoje spodenki z wysokim stanem. Była boso, co aż tak bardzo mnie nie zdziwiło, gdyż jej buty miały naprawdę wysokie obcasy i wyglądałaby co najmniej dziwnie. 
- Całkiem nieźle - uśmiechnęła się, co pozwoliło mi twierdzić, że było lepiej niż nieźle - A teraz zjadłabym coś dobrego. 
- Ja też - przyznałam szczerze, gdyż mój brzuch już z piętnaście minut dopominał się jedzenia. 
Razem odnalazłyśmy kuchnie i przystąpiłyśmy do szperania po ich szafkach i lodówce. Niestety, jedyne na co mogłyśmy liczyć to były kilka jajek, krakersy, piwo, sok pomarańczowy i płatki śniadaniowe. 
- Lubisz płatki śniadaniowe na sucho. Jeszcze jest opcja z piwem - Sky uśmiechnęła się, wyjmując z górnej szafki kartonowe pudełko. 
- Zjem krakersy - stwierdziłam po krótkiej chwili milczenia - Kiedy będziemy mogły wrócić do domu ? 
- Jace zadzwoni, jak tylko zamki będą gotowe - wyjaśniła, napychając sobie buzie nową porcją Cornflakes'ów. 
Zaśmiałam się widząc jej minę, prawie niczym nie różniącą się od mojego chomika, który zdechł w zeszłym roku. Usiadłyśmy na wysokich krzesełkach barowych i jadłyśmy dosyć wybrakowane śniadanie. Panowała niczym niezmącona cisza, przerywana tylko cichym chrupaniem. 
Byłam przekonana, że Demi pewnie śpi sobie u boku Niall'a, gdy nagle usłyszałam trzaśnięcie drzwi. Obie ze Skylar odwróciłyśmy głowę w stronę drzwi kuchni, w których po kilku sekundach stanęła zaspana Dems. Była ubrana tylko w białą bluzkę na ramiączka, której z pewnością właścicielem był Horan. Koszulka miała dosyć mocno wykrojone pachy, ale widocznie przyjaciółce to nie przeszkadzało, bo nawet nie miała pod nią stanika. Przedreptała cicho do lodówki, wyjęła z niej butelkę soku i napiła się z całego, po czym z powrotem odstawiła na pierwotne miejsce. 
- Wszystko okej ? - spytała ciekawa Sky. 
- Oczywiście, że tak. Ale chyba wracam do cieplutkiego łóżka - powiedziała, rozmarzonym głosem. 
Wraz ze Skylar wymieniłyśmy zszokowane spojrzenia. Nie pamiętam momentu, w którym Demi zaczęła czuć się w tym domu, i z Horan'em, tak swobodnie. 
- Chyba do cieplutkiego Nialler'a - wtrąciłam, gdy dziewczyna opuszczała pomieszczenie. 
Przyjaciółka zachichotała, jednak postanowiła się nie zatrzymywać. 
Z powrotem zapadła cisza, ale tym razem spowodowana była ona raczej naszym zdruzgotaniem. Bo nie potrafiłam tego inaczej nazwać. Raz, gdy widzę Dems jest wstydliwa i tylko zamienia pojedyncze słówka z Niall'em, następnym razem jest niekryjącą swoje uczucia, zakochaną po uszy nastolatką. Czy naprawdę spotkanie tej trójki chłopaków, zmieniło nasze życie aż tak diametralnie ? No bo niby od kiedy Sky chodzi w ciuchach swoich przyjaciół ? Jakoś nie potrafiłam przypomnieć sobie takiej sytuacji. A ja ? Jestem totalną idiotką, w koszuli chłopaka, którego jeśli nadarzyłaby się okazja, zabiłabym. W sumie nie byłam pewna, czy zrobiłabym to. Chociażby z uwagi na to co stało się dzisiejszej nocy w toalecie. 
Z zamyśleń wyrwał mnie wesoły głos Liam'a, który wparował do kuchni. 
- Czemu nie powiedziałyście, że jesteście głodne ? Poszedłbym do sklepu - wytłumaczył, siadając obok mojej przyjaciółki, wpatrzonej w niego, jak w obrazek. 
- Nie chciałam cię budzić - Skylar uśmiechnęła się do niego przyjaźnie. A może nie do końca przyjaźnie ? W każdym razie odpowiedział tym samym gestem. 
- Bez ciebie no i tak nie było już tak fajnie w łóżku - puścił jej oko i wstał, by wyjąć z lodówki sok. 
Miałam ochotę wykrzyczeć im, że widać, że obydwoje się w sobie bujają, ale w nie byłoby to odpowiednie. Powinni sami, powolnie dochodzić do takich głębokich wniosków. 
Więc dalej w ciszy przeżuwałam krakersy z nadzieją, że cały otaczający mnie świat zapomni o mnie, tak jak i ja próbowałam o nim zapomnieć. Nagle Sky poderwała się z krzesła i wybiegła z kuchni, słysząc swój dzwonek. Pewnie Jace chciał nam powiedzieć, że możemy wrócić do domu. 
- Des - zaczął Liam, przyglądając mi się uważnie. Popatrzyłam na niego pytająco - Wiesz, że jesteś pierwszą dziewczyną, którą Harry traktuje tak poważnie ? 
- Mówisz ? - powiedziałam sarkastycznie. 
W sumie nie bardzo wierzyłam, żeby wyznania Liam'a, przy tym ubogim śniadaniu mogły być prawdą. 
- Naprawdę - dotknął dłonią lewej piersi - Każda inna służyła mu tylko, jako lalka do seksu. Ciebie traktuje inaczej - Idiotycznie, pomyślałam - Stara się tylko, że on ... - nachylił się, jedną dłoń opierając na moim udzie - ... jest trochę ... 
Chłopak nie dokończył, bo w progu kuchni stanął Harry. W dalszym ciągu pozostawał w samych bokserkach Calvina Klein'a. Jego mięśnie w świetle dziennym wyglądały jeszcze bardziej idealnie, niż wczoraj. Miał mocno zaciśniętą szczękę, a w jego oczach nie było widać nic innego oprócz nieprzeniknionej złości. 
- Gdzie kurwa z łapami ? 
Liam odsunął się ode mnie, w tym samym momencie, w którym Harry niebezpiecznie się do niego zbliżył. Poderwał go do góry, mało co nie rozszarpując białej koszulki. Jego mięśnie pleców pracowały w zastraszającym tempie. Zresztą nie tylko to było zastraszające. Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, by go powstrzymać Pan Zły wymierzył w jego policzek cios, który spowodował, że Liam upadł z hukiem na ziemię. Otrząsnęłam się dopiero po krótkiej chwili, by od razu rzucić się w stronę leżącego chłopaka, ale Harry skutecznie mnie zatrzymał, łapiąc za łokcia i przytrzymał przy swoim torsie. Nie minęło kilka sekund, gdy w kuchni pojawił się Niall, a zaraz obok niego Demi. Biedna Sky nic nie słyszała, rozmawiając przez telefon w pokoju Li. 
Dems kucnęła, tylko po to, by pomóc Liam'owi wstać i usadziła go na krześle. 
- Co ty z nim zrobiłeś ?! - krzyknęłam, zalana łzami, wskazując ręką na pobitego - Ty potworze !
- Cii, cicho - szepnął Harry, przyciągając mnie do swojego ciała i otulając ramionami. 
Co on do cholery wyprawia ? Po takiej akcji on postanawia się ze mną poprzytulać. 
- Jesteś moja - szepnął w moje włosy - I tylko moja. 
Brzmiał, jak psychopata i naprawdę zaczynałam się go bać. Nawet jeśli w pokoju była Demi z Niall'em, którzy przejęci byli doprowadzaniem Liam'a do porządnego stanu. Nie minęło dużo czasu nim w kuchni pojawiła się Skylar, która tylko omiotła nas wzrokiem i rzuciła się w stronę przyjaciela. 
- Zostaw mnie - szepnęłam przez łzy. Nie mogłam z siebie wydać głośniejszego dźwięku - Proszę. Harry. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz