~Destiny~
09.06.2013 r.
Szczerze się ucieszyłam, gdy do boksu zawitała Skylar ze swoim przyjacielem. Miałam już dość siedzenia w tej napiętej atmosferze. Tym bardziej po tym incydencie, który miał miejsce przed chwilą. Niecałe piętnaście minut temu Harry bezceremonialnie zaciągnął mnie do toalety tylko po to, by łapczywie mnie obmacywać i całować. Czemu byłam oczywiście całkowicie przeciwna. Jednak postawienie się prawie pijanemu Styles'owi okazało się być trudniejsze niż przepychanki z trzeźwym. Trwało to tak długo, aż w końcu chłopak dostał ode mnie w twarz. Musiałam to zrobić, bo czułam się przynajmniej niekomfortowo w tej sytuacji. I wtedy Harry się dopiero zdenerwował. Zdenerwował ? To za mało powiedziane. W napadzie szału walnął pięścią w ścianę tuż obok mojej głowy i wbił palce w moje ramie tak boleśnie, że jestem pewna, że zostanie po tym ślad. Oczywiście krzyknął wtedy kilka naprawdę niecenzuralnych słów. Nie sądziłam, że mógłby mi cokolwiek zrobić, ale jednak się bałam.
- Stało się coś ? - krzyknęła Sky, przysiadając się obok mnie.
Wyglądała na bardzo podnieconą mogąc usłyszeć kolejną żenującą historyjkę z mojego życia. Oczywiście w roli głównej Harry Styles i jego niepohamowana złość.
Przez chwilę przyglądałam się jego mocno zaciśniętej szczęce i zielonym oczom, które łypały na mnie niebezpiecznie. W jednej dłoni trzymał butelkę piwa, której szyjkę co chwilę obejmował swoimi pełnymi wargami. Palcami drugiej zaś błądził po swoim iPhone'ie, ale widziałam, że był kompletnie niezainteresowany jego zawartością. Czułam, jak rozbierał mnie wzrokiem.
- Niestety - westchnęłam ciężko i zaczęłam sączyć swoje Sours udając, że wcale nie czułam się tak fatalnie, jak było naprawdę.
- Upierdliwy jest, ale przyznaj, że bicepsy ma boskie - dziewczyna zaśmiała się w głos.
Uśmiechnęłam się tylko delikatnie, nie chcąc obarczać jej problemami w trakcie imprezy. Tym bardziej, że wiedziałam, że dzisiejszy wieczór upłynie jej pod nazwą 'Sky i Liam', co było absolutnie słodkie, bo szatyn w odróżnieniu od Harry'ego wcale się nie narzucał.
W czasie, gdy Sky zatraciła się w rozmowie ze swoim ukochanym, a Demi i Niall poszli zatańczyć, chłopak w lokach znacznie się do mnie przysunął. Obejmował mnie silnym ramieniem swoją dużą dłoń trzymając na moim kolanie. Już miałam mu grzecznie powiedzieć, żeby spadał, ale Harry przybliżył swoje idealnie wykrojone usta do mojego ucha. Poczułam jego oddech na mojej szyi, gdy delikatnie przygryzał jej skórę wcześniej znacząc sobie ścieżkę pocałunkami.
- Chętnie zobaczyłbym cię bez tego - podniósł delikatnie dół mojej koszulki.
W każdym innym razie uznałabym to za niestosowne, ale chyba powoli zaczynałam się przyzwyczajać do wyuzdanych tekstów Harry'ego. Mimo wszystko strząsnęłam jego rękę tak, że z powrotem leżała na kolanie.
Chłopak zaczął składać pocałunki wzdłuż linii mojej szczęki i pod uchem. Ledwo łapałam oddech, gdy delikatnie wodził dłonią po moim udzie. Przez tą jedną krótką chwilę zapomniałam, że go nienawidzę. Był naprawdę delikatny. Trwałam w tym stanie jeszcze kilka minut, aż nie spostrzegłam, że Skylar jest tak zajęta rozmową z Liam'em, że nawet nie zwróciła uwagi na zachowanie Harry'ego. I co najważniejsze. Na moje zachowanie.
- Sky, masz ochotę na drinka ? - krzyknęłam, chcąc zwrócić na siebie uwagę przyjaciółki.
Dziewczyna gwałtownie odwróciła się w moją stronę, zarzucając włosy na bok. Wyglądała pięknie w swojej dzisiejszej stylizacji, a wszystko dopełniały ledwo widoczne rumieńce na twarzy.
- Nie dzięki - odpowiedziała wesoła.
Widocznie nie dostrzegła rozpaczy w moich czekoladowych oczach, gdy próbowałam jej przekazać, że tak naprawdę desperacko szukam ucieczki od uścisku Harry'ego.
- Na pewno ? - ponowiłam próbę, tym razem zezując niebezpiecznie na chłopaka, aby zrozumiała o co mi chodzi.
- Na pewno, Des. Myślę, że masz już innego towarzysza - wyszczerzyła się w stronę Styles'a.
Liam także wydawał się być zadowolony i nie zwracał uwagi na to, jak blisko mnie siedzi Harry. Czy oni są w jakiejś zmowie, czy mi się tylko wydaje ?
- Skylar ! - wydarłam się, wyrzucając ręce w górę.
Momentalnie zostałam oblana czymś zimnym. Odwróciłam głowę w stronę rzekomego sprawcy tego czynu, którym okazała się być młoda, speszona kelnerka, której wytrąciłam z rąk tacę z kieliszkami wina. Powiedziałam pełne skruchy przepraszam i wróciłem wzrokiem na Harry'ego, który także został ofiarą tego wydarzenia. Jego biała koszula była raczej do wyrzucenia. Chyba, że postanowi ją szybko zaprać.
Chłopak powolnie zaczął rozpinać guziki, jakby postanowił urządzić tutaj striptiz.
- Och, chodź ! Pomogę ci - powiedziałam, gdy zobaczyłam, jak biedaczek się ode mnie odsunął i nieudolnie próbował pozbyć się plamy za pomocą serwetki.
Pociągnęłam go za rękę do damskiej toalety. W sumie nie wiem co mną kierowało, ale póki była taka szansa, wolałam się nie dowiadywać. Zwłaszcza, że mi też przydałoby się porządne mycie włosów. Ku mojemu zaskoczeniu toaleta była pusta, nie licząc jednej zajętej kabiny. Nie sądziłam, aby tej dziewczynie przeszkadzał chłopak w łazience. Pewnie i tak już była nieźle pijana albo naćpana.
Harry usiadł na blacie między dwoma zlewami, niczym mały chłopczyk. Jego loki opadały na czoło, a oczy szkliły się od alkoholu.
- Zdejmę ją - wyszeptałam, podchodząc do niego i rozpinając koszulę.
- Wiedziałem, że od dawna chciałaś to zrobić - uśmiechnął się do mnie zalotnie, a w jego policzkach wykwitły dwa dołeczki.
Pozostawiłam bez komentarza tą głupią uwagę i dalej go rozpinałam. Starałam się udawać, że jego tors, który co chwilę muskałam palcami wcale nie robi na mnie wrażenia. W rzeczywistości moje policzki zrobiły się całe czerwone, a dłonie same celowo dotykały jego rozgrzanej skóry. Czułam na sobie jego palący wzrok, który śledził dokładnie każdy mój ruch. Modliłam się tylko, aby ręce nie zaczęły mi drżeć ze zdenerwowania. Opanuj się, Des ! Gdy w końcu uporałam się z guzikami, Harry zdjął z siebie koszulę i wręczył mi ją. Teraz dokładnie mogłam się przyjrzeć każdemu kawałkowi jego idealnie umięśnionego ciała. Z trudem oderwałam wzrok i zaczęłam moczyć materiał w zlewie. W tym czasie chłopak zeskoczył z blatu i zaczął niewinnie przechadzać się po toalecie. Nie mogłam się powstrzymać od patrzenia na niego w lustrze. Na jego muskularne plecy, które pracowały za każdym razem, gdy unosił ręce, w zasadzie nie wiadomo po co.
- She'll do any naughty thing I want ... - Harry zaczął śpiewać pod nosem piosenkę grupy rockowej Nickelback.
Zaśmiałam się cicho. W tym stanie chłopak był absolutnie nieszkodliwy. Chodził w tą i z powrotem półnagi, śpiewając znane mu melodie. Był tak bezbronny, że z pewnością mogłabym mu teraz zaufać. Z chęcią nie oddawałabym mu tej koszulki, by jeszcze chwilę podziwiać jego ciało, ale musiałam się zająć także swoją bluzką.
- Trzymaj - odwróciłam się w jego stronę i oparłam o blat - trochę mokra, ale po plamie ani śladu - rzuciłam mu biały materiał, by za chwilę przeciągnąć koszulkę przez głowę i zostać w samym staniku.
Byłam pewna, że Harry nie będzie nic pamiętał z dzisiejszej nocy, więc mogłam się nie krępować.
- Cholera jasna - zaklął szatyn po czym zagwizdał.
Na moją twarz wpłynęły jeszcze większe rumieńce. Przypomniała mi się sytuacja sprzed kilku minut, gdy powiedział, że chętnie zobaczyłby mnie bez koszulki. Eh, szkoda o tym nawet myśleć.
Wycisnęłam trochę mydła na rękę i zaczęłam namydlać bluzkę, mocząc ją w zlewie. Nie miałam pojęcia w czym wrócę do domu, gdyż ta będzie praktycznie cała mokra. Choć to Nowy Jork. Tu nikt specjalnie się nie przejmie. Chwilę tak stałam odwrócona do chłopaka tyłem, gdy nagle poczułam jego duże dłonie na swoich biodrach.
Zatrzęsłam się pod wpływem jego dotyku. Harry odwrócił mnie przodem do siebie i przycisnął mocniej do blatu tak, że ten praktycznie wbijał mi się w gołe plecy. Oddychałam szybko, z trudem dając płucom odpowiednią ilość tlenu.
- Jesteś zajebiście seksowna - wymruczał do mojego ucha, przygryzając jego płatek.
Dostałam gęsiej skórki, gdy jego palce zaczęły kreślić nieodgadnione wzory na moim brzuchu i biodrach. Nosem wodził po mojej szyi i obojczykach, a jego loki delikatnie łaskotały moją twarz. No dalej, Des ! Wyrwij się ! Z tym, że ja nie potrafiłam. Jak bardzo bym go nienawidziła, nie zmieniało to faktu, że był cholernie uwodzicielski. I dopiero teraz zauważyłam, że wciąż nie włożył na siebie koszuli.
Oparłam dłonie o jego tors, w zamiarze odepchnięcia go. Poczułam, jak mięśnie jego brzucha się naprężają. Nie mogłam go po prostu od siebie oderwać.
- No dalej. Dotykaj mnie - wychrypiał cicho.
Przejechałam palcami na jego umięśnione, rozgrzane plecy, a potem wróciłam na biodra. Delikatnie badałam każdy odcinek jego skóry, gdy Harry podsadził mnie, bym usiadła na blacie, a on sam stanął pomiędzy moimi udami.
- Przestań ! - wyrwało się z moich ust i znalazłam w sobie trochę siły by go odtrącić.
Zeskoczyłam szybko na kafelki i naciągnęłam na siebie całkiem mokrą bluzkę, aż przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz. Oczy Harry'ego były przenikliwie ciemne, a jego szczęka mocno zaciśnięta.
Był wyraźnie niezadowolony, że przerwałam w takim momencie. Rzuciłam mu ostatnie, oskarżycielskie spojrzenie i wyszłam z toalety, jakby nic się nie stało. Po chwili stałam już koło naszego boksu, który był całkowicie pusty. A może się pomyliłam ? Nie, to był na pewno ten boks. Rozejrzałam jeszcze po prawie opustoszałej sali, ale moich przyjaciół nigdzie nie było. Niemożliwe. Zostawili mnie i to jeszcze w towarzystwie Styles'a.
Zobaczyłam, jak ekipa zwija swój sprzęt, a śniadego wokalisty już nie było na scenie. Barmanka sprzątała blat, kelnerki zbierały szklanki ze stolików. Musiało być coś koło godziny piątej. Zrezygnowana wyszłam przed bar. Na dworze było całkowicie jasno. Usiadłam na pobliskim murku i wyciągnęłam z kieszeni zapalniczkę i papierosa. Nawet nie miałam telefonu, żeby zadzwonić po taksówkę, więc nie widziałam lepszego wyjścia, jak pójście na stacje metra. Szkoda tylko, że najbliższa była oddalona o dwa kilometry. Nie minęło pięć minut, gdy drzwi się otworzyły a w nich stanął już ubrany Harry. Miał dość niewyraźną minę, ale wiedziałam, że powoli zaczyna trzeźwieć. Rozejrzał się dookoła, swój wzrok w końcu zatrzymując na mnie.
- Chodź tu. Zamówiłem taksówkę - rozkazał głosem niecierpiącym sprzeciwu.
- Sky, masz ochotę na drinka ? - krzyknęłam, chcąc zwrócić na siebie uwagę przyjaciółki.
Dziewczyna gwałtownie odwróciła się w moją stronę, zarzucając włosy na bok. Wyglądała pięknie w swojej dzisiejszej stylizacji, a wszystko dopełniały ledwo widoczne rumieńce na twarzy.
- Nie dzięki - odpowiedziała wesoła.
Widocznie nie dostrzegła rozpaczy w moich czekoladowych oczach, gdy próbowałam jej przekazać, że tak naprawdę desperacko szukam ucieczki od uścisku Harry'ego.
- Na pewno ? - ponowiłam próbę, tym razem zezując niebezpiecznie na chłopaka, aby zrozumiała o co mi chodzi.
- Na pewno, Des. Myślę, że masz już innego towarzysza - wyszczerzyła się w stronę Styles'a.
Liam także wydawał się być zadowolony i nie zwracał uwagi na to, jak blisko mnie siedzi Harry. Czy oni są w jakiejś zmowie, czy mi się tylko wydaje ?
- Skylar ! - wydarłam się, wyrzucając ręce w górę.
Momentalnie zostałam oblana czymś zimnym. Odwróciłam głowę w stronę rzekomego sprawcy tego czynu, którym okazała się być młoda, speszona kelnerka, której wytrąciłam z rąk tacę z kieliszkami wina. Powiedziałam pełne skruchy przepraszam i wróciłem wzrokiem na Harry'ego, który także został ofiarą tego wydarzenia. Jego biała koszula była raczej do wyrzucenia. Chyba, że postanowi ją szybko zaprać.
Chłopak powolnie zaczął rozpinać guziki, jakby postanowił urządzić tutaj striptiz.
- Och, chodź ! Pomogę ci - powiedziałam, gdy zobaczyłam, jak biedaczek się ode mnie odsunął i nieudolnie próbował pozbyć się plamy za pomocą serwetki.
Pociągnęłam go za rękę do damskiej toalety. W sumie nie wiem co mną kierowało, ale póki była taka szansa, wolałam się nie dowiadywać. Zwłaszcza, że mi też przydałoby się porządne mycie włosów. Ku mojemu zaskoczeniu toaleta była pusta, nie licząc jednej zajętej kabiny. Nie sądziłam, aby tej dziewczynie przeszkadzał chłopak w łazience. Pewnie i tak już była nieźle pijana albo naćpana.
Harry usiadł na blacie między dwoma zlewami, niczym mały chłopczyk. Jego loki opadały na czoło, a oczy szkliły się od alkoholu.
- Zdejmę ją - wyszeptałam, podchodząc do niego i rozpinając koszulę.
- Wiedziałem, że od dawna chciałaś to zrobić - uśmiechnął się do mnie zalotnie, a w jego policzkach wykwitły dwa dołeczki.
Pozostawiłam bez komentarza tą głupią uwagę i dalej go rozpinałam. Starałam się udawać, że jego tors, który co chwilę muskałam palcami wcale nie robi na mnie wrażenia. W rzeczywistości moje policzki zrobiły się całe czerwone, a dłonie same celowo dotykały jego rozgrzanej skóry. Czułam na sobie jego palący wzrok, który śledził dokładnie każdy mój ruch. Modliłam się tylko, aby ręce nie zaczęły mi drżeć ze zdenerwowania. Opanuj się, Des ! Gdy w końcu uporałam się z guzikami, Harry zdjął z siebie koszulę i wręczył mi ją. Teraz dokładnie mogłam się przyjrzeć każdemu kawałkowi jego idealnie umięśnionego ciała. Z trudem oderwałam wzrok i zaczęłam moczyć materiał w zlewie. W tym czasie chłopak zeskoczył z blatu i zaczął niewinnie przechadzać się po toalecie. Nie mogłam się powstrzymać od patrzenia na niego w lustrze. Na jego muskularne plecy, które pracowały za każdym razem, gdy unosił ręce, w zasadzie nie wiadomo po co.
- She'll do any naughty thing I want ... - Harry zaczął śpiewać pod nosem piosenkę grupy rockowej Nickelback.
Zaśmiałam się cicho. W tym stanie chłopak był absolutnie nieszkodliwy. Chodził w tą i z powrotem półnagi, śpiewając znane mu melodie. Był tak bezbronny, że z pewnością mogłabym mu teraz zaufać. Z chęcią nie oddawałabym mu tej koszulki, by jeszcze chwilę podziwiać jego ciało, ale musiałam się zająć także swoją bluzką.
- Trzymaj - odwróciłam się w jego stronę i oparłam o blat - trochę mokra, ale po plamie ani śladu - rzuciłam mu biały materiał, by za chwilę przeciągnąć koszulkę przez głowę i zostać w samym staniku.
Byłam pewna, że Harry nie będzie nic pamiętał z dzisiejszej nocy, więc mogłam się nie krępować.
- Cholera jasna - zaklął szatyn po czym zagwizdał.
Na moją twarz wpłynęły jeszcze większe rumieńce. Przypomniała mi się sytuacja sprzed kilku minut, gdy powiedział, że chętnie zobaczyłby mnie bez koszulki. Eh, szkoda o tym nawet myśleć.
Wycisnęłam trochę mydła na rękę i zaczęłam namydlać bluzkę, mocząc ją w zlewie. Nie miałam pojęcia w czym wrócę do domu, gdyż ta będzie praktycznie cała mokra. Choć to Nowy Jork. Tu nikt specjalnie się nie przejmie. Chwilę tak stałam odwrócona do chłopaka tyłem, gdy nagle poczułam jego duże dłonie na swoich biodrach.
Zatrzęsłam się pod wpływem jego dotyku. Harry odwrócił mnie przodem do siebie i przycisnął mocniej do blatu tak, że ten praktycznie wbijał mi się w gołe plecy. Oddychałam szybko, z trudem dając płucom odpowiednią ilość tlenu.
- Jesteś zajebiście seksowna - wymruczał do mojego ucha, przygryzając jego płatek.
Dostałam gęsiej skórki, gdy jego palce zaczęły kreślić nieodgadnione wzory na moim brzuchu i biodrach. Nosem wodził po mojej szyi i obojczykach, a jego loki delikatnie łaskotały moją twarz. No dalej, Des ! Wyrwij się ! Z tym, że ja nie potrafiłam. Jak bardzo bym go nienawidziła, nie zmieniało to faktu, że był cholernie uwodzicielski. I dopiero teraz zauważyłam, że wciąż nie włożył na siebie koszuli.
Oparłam dłonie o jego tors, w zamiarze odepchnięcia go. Poczułam, jak mięśnie jego brzucha się naprężają. Nie mogłam go po prostu od siebie oderwać.
- No dalej. Dotykaj mnie - wychrypiał cicho.
Przejechałam palcami na jego umięśnione, rozgrzane plecy, a potem wróciłam na biodra. Delikatnie badałam każdy odcinek jego skóry, gdy Harry podsadził mnie, bym usiadła na blacie, a on sam stanął pomiędzy moimi udami.
- Przestań ! - wyrwało się z moich ust i znalazłam w sobie trochę siły by go odtrącić.
Zeskoczyłam szybko na kafelki i naciągnęłam na siebie całkiem mokrą bluzkę, aż przeszedł mnie nieprzyjemny dreszcz. Oczy Harry'ego były przenikliwie ciemne, a jego szczęka mocno zaciśnięta.
Był wyraźnie niezadowolony, że przerwałam w takim momencie. Rzuciłam mu ostatnie, oskarżycielskie spojrzenie i wyszłam z toalety, jakby nic się nie stało. Po chwili stałam już koło naszego boksu, który był całkowicie pusty. A może się pomyliłam ? Nie, to był na pewno ten boks. Rozejrzałam jeszcze po prawie opustoszałej sali, ale moich przyjaciół nigdzie nie było. Niemożliwe. Zostawili mnie i to jeszcze w towarzystwie Styles'a.
Zobaczyłam, jak ekipa zwija swój sprzęt, a śniadego wokalisty już nie było na scenie. Barmanka sprzątała blat, kelnerki zbierały szklanki ze stolików. Musiało być coś koło godziny piątej. Zrezygnowana wyszłam przed bar. Na dworze było całkowicie jasno. Usiadłam na pobliskim murku i wyciągnęłam z kieszeni zapalniczkę i papierosa. Nawet nie miałam telefonu, żeby zadzwonić po taksówkę, więc nie widziałam lepszego wyjścia, jak pójście na stacje metra. Szkoda tylko, że najbliższa była oddalona o dwa kilometry. Nie minęło pięć minut, gdy drzwi się otworzyły a w nich stanął już ubrany Harry. Miał dość niewyraźną minę, ale wiedziałam, że powoli zaczyna trzeźwieć. Rozejrzał się dookoła, swój wzrok w końcu zatrzymując na mnie.
- Chodź tu. Zamówiłem taksówkę - rozkazał głosem niecierpiącym sprzeciwu.
Rozgniotłam niedopalonego papierosa o ziemię i ruszyłam powolnie w jego stronę. Sądziłam, że już nigdy nie będzie patrzył się na mnie tak samo, po tym jak widział mnie bez koszulki. Stanęłam obok Harry'ego, który wyraźnie górował nade mną wzrostem. Zdawał się nie pamiętać tego co przed chwilą się stało i spokojnie, w zamyśleniu palił fajkę, trzymając ją między kciukiem, a palcem wskazującym.
Nagle usłyszałam dźwięk mojego dzwonka. Chciałam już zacząć szukać komórki, gdy zdałam sobie sprawę, że przecież jej nie wzięłam. Za to chłopak wyciągnął swojego iPhone'a i szybko go odblokował.
- Słucham ? Tak, zaraz będziemy. Wszystko z nią dobrze. Daj mi spokój. Wal się, Niall ! Mówię, że zaraz będę to będę ! - Harry rozłączył się.
Bardzo chciałam usłyszeć o czym mówił Horan, ale nadal stałam zbyt daleko od Pana Złego. Jednak wolałam nie zmieniać tego dystansu. W momencie, gdy Styles wypalił papierosa, przed nami stanęła żółta taksówka. Harry przepuścił mnie w drzwiach, a potem zajął miejsce tuż obok mnie. Odsunęłabym się, ale byłam potwornie zmęczona i jedyne o czym marzyłam to miękkie łóżko.
Świetne *U* w wolnej chwili wpadnij < 3 :http://blog691d.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń