~Skylar~
13.08.2013r.
13.08.2013r.
Obudziłam się koło godziny szóstej i tak od tamtej pory nie mogłam już zmrużyć oka. Po piętnastu minutach bezsenności postanowiłam wpatrywać się w smacznie śpiącego Liama. Chłopak wyglądał tak spokojnie podczas snu, że z wyrazu jego twarzy nie można było wyczytać, czy coś złego się ostatnio działo. Jego naga klatka piersiowa unosiła się i opadała w spokojnym, równomiernym tempie. Oczy nie były zaciśnięte, usta lekko uchylone, twarz jak u małego dziecka. Patrzenie na niego sprawiało mi ogromną przyjemność i gdzieś tam w głębi ducha zaczęłam wierzyć, że będzie lepiej mimo tego, że Harry nadal nie dawał znaku życia. Wszyscy wiedzieliśmy, że Pan Zły jest najbardziej samodzielny z nas wszystkich i najlepiej potrafiłby poradzić sobie w ciężkiej sytuacji, ale tym razem było inaczej. Każdy z nas chciał byś przy Stylesie, żeby jakoś mu pomóc, doradzić, a pewnie tą, która chciała tego najbardziej była Destiny. Dziewczyna długo wzbraniała się przed uczuciem do Pana Złego, ale w zaistniałej sytuacji Des była w ciągłym dołku i na okrągło trzymała telefon w dłoniach, co chwilę sprawdzający, czy aby tylko nie dostała odpowiedzi od chłopaka. Było mi jej szkoda, bo wiedziałam jak bardzo wszystko przeżywa wewnątrz siebie. Zbliżała się godzina ósma, gdy postanowiłam, że zejdę na dół i rozejrzę się po domu. Nie bez powodu coś nie pozwoliło mi spać. Wstałam z łóżka i cicho opuściłam pokój Liama. Już wychodząc z pomieszczenia wiedziałam, byłam pewna, że coś jest nie tak jak powinno być. Zeszłam cicho po schodach, tak w razie jakiegoś wypadku. Salon był w idealnym stanie, więc postanowiłam rozejrzeć się po kuchni, ale tam również niczego nie dostrzegłam. Może zaczyna mnie mylić intuicja? Mimo wszystko wróciłam się na górę, żeby zajrzeć do Destiny, bo to przecież jej chciał wróg Harry'ego. Koleś nie chciał naszych rzeczy prywatnych, nas, czy czegokolwiek innego, chciał naszą przyjaciółkę i dziewczynę. Zapukałam cicho do drzwi i gdy nie dostałam odpowiedzi, zaczęłam panikować. Postanowiłam więc wparować bez ostrzeżenie. Okazało się, że Destiny jest cała i zdrowa tyle, że za ścianą, w łazience, skąd dobiegał moich uszu cichy szmer wody. Zaniepokoiła mnie jednak porozrzucana odzież mojej przyjaciółki i jakaś tajemnicza paczka na łóżku. Pomyślałam jednak, że poczekam aż dziewczyna wyjdzie z łazienki i zapytam ją o to. Usiadłam na łóżku Harry'ego i zaczęłam lustrować swoje nagie stopy. Nie czekałam długo, najwyżej dziesięć minut. Przyjaciółka otworzyła drzwi owinięta ręcznikiem. Miała podkrążone oczy, ale przynajmniej nie były już napuchnięte, co znaczyło mniej więcej tyle, że Destiny przestała się użalać, a zaczęła myśleć.
-Postanowiłaś mnie odwiedzić? - zapytała beznamiętnie.
-Nie mogłam spać i chciałam zobaczyć jak się czujesz, ale zauważyłam to - wzięłam tajemniczą paczkę w dłonie i podałam ją zszokowanej przyjaciółce.
-Gdy wychodziłam się myć, to gówno tu nie leżało - przyznała rozpakowując złoty papier.
W momencie, gdy Destiny odrzuciła na bok złoty papier i otworzyła znajdujące się pod nim płaskie pudełko, naszym oczom ukazała się dość skąpa, czerwona bielizna. Do niej przyczepiony agrafką był mały liścik, na którym widniało drobne, pochyłe, ale czytelne pismo.
"Załóż to dla mnie dzisiaj wieczorem. Idź do Central Parku o 20:00 i nie zabieraj nikogo ze sobą"
-Postanowiłaś mnie odwiedzić? - zapytała beznamiętnie.
-Nie mogłam spać i chciałam zobaczyć jak się czujesz, ale zauważyłam to - wzięłam tajemniczą paczkę w dłonie i podałam ją zszokowanej przyjaciółce.
-Gdy wychodziłam się myć, to gówno tu nie leżało - przyznała rozpakowując złoty papier.
W momencie, gdy Destiny odrzuciła na bok złoty papier i otworzyła znajdujące się pod nim płaskie pudełko, naszym oczom ukazała się dość skąpa, czerwona bielizna. Do niej przyczepiony agrafką był mały liścik, na którym widniało drobne, pochyłe, ale czytelne pismo.
"Załóż to dla mnie dzisiaj wieczorem. Idź do Central Parku o 20:00 i nie zabieraj nikogo ze sobą"
Kartka niemal wypadła jej z dłoni, więc postanowiłam, że sama ją stamtąd zabiorę i zapoznam się z jej treścią. Byłam w szoku, ale nie chciałam milczeć. Istniało tak wiele pytań, a tak mało odpowiedzi.
-Jak sobie pomyślę, że ktoś był tutaj, gdy ja za ścianą się myłam to aż chce mi się rzygać.
-Jakiś obleśny idiota - mruknęłam, ale gdzieś w głębi ducha wiedziałam, że jest z nami źle.
-Nie pójdę tam. Harry jest bezpieczny, więc po prostu nie pójdę - uparła się Destiny.
-Nie masz pewności, że Harry jest bezpieczny - szepnęłam, bo przecież nie wiedzieliśmy, gdzie znajduje się Pan Zły.
-Czułabym, gdyby coś było nie tak - jej głos zaczął się załamywać, więc tylko odchrząknęła i rzuciła paczkę na łóżko.
-Pójdę zrobić śniadanie.
-Dziękuję - usłyszałam, zamykając drzwi.
*
Ja, Destiny i Niall siedzieliśmy przy kuchennym stole, jedząc tosty, a Liam znowu zaparzał sobie kawę i jadł bagietkę, gdy do pomieszczenia weszła zaspana Demi. Nikt nie był w nastroju do rzucania żartów, ale po mojej głowie gdzieś krążyły złośliwe uwagi na temat pracowitej nocy w wykonaniu Dems i blondyna. Nie wiem czy oni byli głupi, czy co, ale chyba uważali, że nie słychać tych jęków i głębokich oddechów zza ściany. Łazienka Liama była jednak na tyle wadliwa, że w momencie, gdy zakręcało się wodę pod prysznicem, albo robiło się cokolwiek innego, byleby niehałaśliwego, słychać było wszystko. No, przynajmniej wszyscy mogliśmy być pewni tego, że tamtej dwójce się powodzi. Ja i Liam jeszcze nie czuliśmy potrzeby uprawiania seksu, a Destiny chwilowo nie miała z kim tego robić, a co działo się wcześniej między nią a Panem Złym to wiedzieli tylko oni. Nikt nie chciał wnikać w relacje między tą dwójką, bo był to związek co najmniej dziwny i wybuchowy.
-Ktoś dzisiaj był tutaj rano - zaczęłam, spoglądając na Nialla, który niemal zakrztusił się herbatą.
-A kto? Ktoś przyszedł nas odwiedzić? - zapytała dość niemądrze Dems.
-Tego kogoś nikt tutaj nawet nie wpuszczał - dopowiedziałam, gdy wszystkie pary oczu, poza tą należącą do Destiny, spoczęły na mojej osobie.
-Aha, no tak - spokojny głos Nialla zaczął mnie przerażać. - I to takie normalne, że ktoś obcy wchodzi sobie do naszego domu, podczas gdy my sobie smacznie śpimy?!
-Hej, stary, wyluzuj - ręka Liama znikąd pojawiła się na ramieniu blondyna, który zaczął wyrastać ponad mną.
-Nie wyluzuję! Kiedy ona miała zamiar nam o tym powiedzieć?! - na ogół spokojny Niall nagle zaczął używać o wiele wyższego tonu niż zwykle.
-Uspokójcie się! Wszyscy jesteśmy wkurzeni i skołowani. Nikt z nas nie wie, gdzie jest Harry ani jak możemy pomóc Destiny w tej sytuacji, ale jestem pewna, że kłótnie nic nie pomogą! - Demi też zaczynała być nerwowa i sama nie wiedziałam, czy oceniać to na plus czy na ujemną wartość.
-Dems ma rację, tak nic nie zdziałamy - potwierdziła Destiny głosem wypranym z emocji.
-Dobra, więc w takim razie powiedzcie nam skąd wiecie, że ktoś tu był - Liam postanowił pójść w ślady Destiny i uspokajał sytuację.
-Gdy rano się obudziłam, poczułam, że coś jest nie tak, więc postanowiłam zejść na dół i się rozejrzeć. Ani salon ani kuchnia nie wzbudzały żadnych zastrzeżeń, więc zdecydowałam sprawdzić górę. Zaczęłam, co było odruchem, od pokoju Destiny. Na początku myślałam, że coś jej się stało, bo jej nie zobaczyłam, ale później usłyszałam płynącą wodę, więc wiedziałam, że jest bezpieczna. Zauważyłam na jej łóżku jakąś złotą paczkę, ale postanowiłam, że poczekam z jej otworzeniem na Destiny - wyjaśniłam dość obszernie.
-I co w niej było? - dopytywał się Niall.
Destiny rzuciła mi krótkie spojrzenie zanim odpowiedziała.
-Skąpa bielizna i liścik, który mówił, że mam być o 20:00 w Central Parku. Sama - odpowiedź była cicha i szybka.
-Nigdzie nie pójdziesz, prawda? - powiedziała Demi, jakby obudzona z jakiegoś snu.
-Jasne, że nie, bo wiem, że z Harry'm jest wszystko ok - odparła Des.
W kuchni zapadła niezręczna cisza. Nikt z nas tak naprawdę nie wiedział, czy Pan Zły jest bezpieczny.
*
Siedziałam na tarasie chłopaków owinięta w koc. Była prawie czternasta godzina i był sierpień, ale tego dnia pogoda zdawała się płakać za normalnością tak bardzo jak ja wewnątrz. Deszcz owszem, padał, ale taras chłopaków miał posiadał dach, więc nic na mnie nie padało. Taka pogoda pozwalała mi się skupić, skłaniała do refleksji. To na jednym z tych leżaków odbyłam swoją pierwszą rozmowę z Liamem. To tutaj wszystko się zaczęło. A jak skończyło? No to już chyba było jasne. Od jakiegoś miesiąca stanowiliśmy całkiem udaną i zgodną parę. Nie mówię, że w ogóle się nie kłóciliśmy, ale nawet jeśli to były to kłótnie o błahostki. Takie, o których w ogóle nie warto wspominać. Nawet nie usłyszałam, gdy na taras wyszedł również Niall, aby mi towarzyszyć.
-Sky, moglibyśmy porozmawiać? - zaczął blondyn, a ja tylko skinęłam głową. - Chciałem cię przeprosić.
-Nie masz za co przepraszać, Niall. Mogłam wcześniej powiedzieć. Każdemu by puściły nerwy - rzuciłam w stronę chłopaka dobroduszny uśmiech.
-Nie chodzi mi tylko o dzisiejszą sytuację, chociaż o nią szczególnie - zaczęłam się poważnie zastanawiać, o co może mu chodzić.
-Co masz na myśli, mówiąc, że nie tylko o to ci chodzi?
-Chodzi mi o całokształt. Nasza znajomość nie potoczyła się zbyt dobrze - uśmiech blondyna rozjaśnił na chwilę ten przygnębiający dzień.
-Wszystko jest w porządku - przyznałam.
-Nie, nic nie jest w porządku. Mam straszne wyrzuty sumienia po tym, jak wtedy potraktowałem cię na tej pierwszej imprezie - wszystko już było jasne.
-Dawno już o tym zapomniałam - nie kłamałam, bo kłamanie nie miało najmniejszego sensu.
-Ty tak, ale ja nie. Zachowałem się jak skończony dupek - chłopak nie krył skruchy.
-Nie będę udawać, że było inaczej, ale już jest wszystko w porządku - zapewniłam Nialla.
-Między nami jest ok? - zapytał, wyciągając w moją stronę zaciśniętą pięść.
-Jak najbardziej - przybiłam żółwika.
Blondyn przechylił się w moją stronę i objął mnie, a ja zaśmiałam się cicho. Na początku to on mi się podobał najbardziej, ale czy fakt, że on nie był mną zauroczony tak jak ja nim, musiał przekreślać naszą przyjaźń? Oczywiście, że nie. Teraz obydwoje byliśmy w szczęśliwych związkach. Z chwilowej radości i przyjemności z wzajemnej obecności wyrwał nas dzwonek do drzwi. Myśleliśmy, że ktoś go również słyszy i otworzy, ale byliśmy w błędzie. Dzwonek stawał się coraz bardziej nachalny, gdy Niall postanowił wstać i skierować się w stronę drzwi frontowych. Z westchnieniem podniosłam się z leżaka i, nadal owinięta w koc, powędrowałam za chłopakiem. To, co zobaczyliśmy za wielkim kawałem drewna było jedną z tych rzeczy, których człowiek nigdy nie spodziewa się w takich sytuacjach. Za drzwiami stał pokiereszowany, jednak już całkiem opatrzony i odświeżony Harry. Opierał się o futrynę i mimo, że starał się wyglądać beztrosko, ale jego twarz była umęczona. Tego nie dało się ukryć. Nawet ja, która nie znałam Harry'ego tak dobrze jak Liam, Niall, czy Destiny, widziałam, że Pan Zły próbuje się ukryć udręczenie. Niall nawet nie czekał na żadne słowa z jego strony tylko od razu rzucił mu się na szyję. Gdy poklepał go po plecach i się odsunął, ja natychmiast zajęłam jego miejsce.
-Harry, nawet nie wiesz jak dobrze cię widzieć - prawie wypłakałam mu do ucha.
Skoro ja tak przeżywałam to co będzie czuć Destiny, gdy go zobaczy?
-Was też dobrze widzieć - dobra, tego akurat się nie spodziewałam.
Nic więcej nie usłyszeliśmy od Pana Złego, bo jego wzrok od razu pytał o Destiny. Niall pokazał mu palcem kierunek, w którym znajdował się jego pokój, a Harry bez słowa tam powędrował.
-Jak sobie pomyślę, że ktoś był tutaj, gdy ja za ścianą się myłam to aż chce mi się rzygać.
-Jakiś obleśny idiota - mruknęłam, ale gdzieś w głębi ducha wiedziałam, że jest z nami źle.
-Nie pójdę tam. Harry jest bezpieczny, więc po prostu nie pójdę - uparła się Destiny.
-Nie masz pewności, że Harry jest bezpieczny - szepnęłam, bo przecież nie wiedzieliśmy, gdzie znajduje się Pan Zły.
-Czułabym, gdyby coś było nie tak - jej głos zaczął się załamywać, więc tylko odchrząknęła i rzuciła paczkę na łóżko.
-Pójdę zrobić śniadanie.
-Dziękuję - usłyszałam, zamykając drzwi.
*
Ja, Destiny i Niall siedzieliśmy przy kuchennym stole, jedząc tosty, a Liam znowu zaparzał sobie kawę i jadł bagietkę, gdy do pomieszczenia weszła zaspana Demi. Nikt nie był w nastroju do rzucania żartów, ale po mojej głowie gdzieś krążyły złośliwe uwagi na temat pracowitej nocy w wykonaniu Dems i blondyna. Nie wiem czy oni byli głupi, czy co, ale chyba uważali, że nie słychać tych jęków i głębokich oddechów zza ściany. Łazienka Liama była jednak na tyle wadliwa, że w momencie, gdy zakręcało się wodę pod prysznicem, albo robiło się cokolwiek innego, byleby niehałaśliwego, słychać było wszystko. No, przynajmniej wszyscy mogliśmy być pewni tego, że tamtej dwójce się powodzi. Ja i Liam jeszcze nie czuliśmy potrzeby uprawiania seksu, a Destiny chwilowo nie miała z kim tego robić, a co działo się wcześniej między nią a Panem Złym to wiedzieli tylko oni. Nikt nie chciał wnikać w relacje między tą dwójką, bo był to związek co najmniej dziwny i wybuchowy.
-Ktoś dzisiaj był tutaj rano - zaczęłam, spoglądając na Nialla, który niemal zakrztusił się herbatą.
-A kto? Ktoś przyszedł nas odwiedzić? - zapytała dość niemądrze Dems.
-Tego kogoś nikt tutaj nawet nie wpuszczał - dopowiedziałam, gdy wszystkie pary oczu, poza tą należącą do Destiny, spoczęły na mojej osobie.
-Aha, no tak - spokojny głos Nialla zaczął mnie przerażać. - I to takie normalne, że ktoś obcy wchodzi sobie do naszego domu, podczas gdy my sobie smacznie śpimy?!
-Hej, stary, wyluzuj - ręka Liama znikąd pojawiła się na ramieniu blondyna, który zaczął wyrastać ponad mną.
-Nie wyluzuję! Kiedy ona miała zamiar nam o tym powiedzieć?! - na ogół spokojny Niall nagle zaczął używać o wiele wyższego tonu niż zwykle.
-Uspokójcie się! Wszyscy jesteśmy wkurzeni i skołowani. Nikt z nas nie wie, gdzie jest Harry ani jak możemy pomóc Destiny w tej sytuacji, ale jestem pewna, że kłótnie nic nie pomogą! - Demi też zaczynała być nerwowa i sama nie wiedziałam, czy oceniać to na plus czy na ujemną wartość.
-Dems ma rację, tak nic nie zdziałamy - potwierdziła Destiny głosem wypranym z emocji.
-Dobra, więc w takim razie powiedzcie nam skąd wiecie, że ktoś tu był - Liam postanowił pójść w ślady Destiny i uspokajał sytuację.
-Gdy rano się obudziłam, poczułam, że coś jest nie tak, więc postanowiłam zejść na dół i się rozejrzeć. Ani salon ani kuchnia nie wzbudzały żadnych zastrzeżeń, więc zdecydowałam sprawdzić górę. Zaczęłam, co było odruchem, od pokoju Destiny. Na początku myślałam, że coś jej się stało, bo jej nie zobaczyłam, ale później usłyszałam płynącą wodę, więc wiedziałam, że jest bezpieczna. Zauważyłam na jej łóżku jakąś złotą paczkę, ale postanowiłam, że poczekam z jej otworzeniem na Destiny - wyjaśniłam dość obszernie.
-I co w niej było? - dopytywał się Niall.
Destiny rzuciła mi krótkie spojrzenie zanim odpowiedziała.
-Skąpa bielizna i liścik, który mówił, że mam być o 20:00 w Central Parku. Sama - odpowiedź była cicha i szybka.
-Nigdzie nie pójdziesz, prawda? - powiedziała Demi, jakby obudzona z jakiegoś snu.
-Jasne, że nie, bo wiem, że z Harry'm jest wszystko ok - odparła Des.
W kuchni zapadła niezręczna cisza. Nikt z nas tak naprawdę nie wiedział, czy Pan Zły jest bezpieczny.
*
Siedziałam na tarasie chłopaków owinięta w koc. Była prawie czternasta godzina i był sierpień, ale tego dnia pogoda zdawała się płakać za normalnością tak bardzo jak ja wewnątrz. Deszcz owszem, padał, ale taras chłopaków miał posiadał dach, więc nic na mnie nie padało. Taka pogoda pozwalała mi się skupić, skłaniała do refleksji. To na jednym z tych leżaków odbyłam swoją pierwszą rozmowę z Liamem. To tutaj wszystko się zaczęło. A jak skończyło? No to już chyba było jasne. Od jakiegoś miesiąca stanowiliśmy całkiem udaną i zgodną parę. Nie mówię, że w ogóle się nie kłóciliśmy, ale nawet jeśli to były to kłótnie o błahostki. Takie, o których w ogóle nie warto wspominać. Nawet nie usłyszałam, gdy na taras wyszedł również Niall, aby mi towarzyszyć.
-Sky, moglibyśmy porozmawiać? - zaczął blondyn, a ja tylko skinęłam głową. - Chciałem cię przeprosić.
-Nie masz za co przepraszać, Niall. Mogłam wcześniej powiedzieć. Każdemu by puściły nerwy - rzuciłam w stronę chłopaka dobroduszny uśmiech.
-Nie chodzi mi tylko o dzisiejszą sytuację, chociaż o nią szczególnie - zaczęłam się poważnie zastanawiać, o co może mu chodzić.
-Co masz na myśli, mówiąc, że nie tylko o to ci chodzi?
-Chodzi mi o całokształt. Nasza znajomość nie potoczyła się zbyt dobrze - uśmiech blondyna rozjaśnił na chwilę ten przygnębiający dzień.
-Wszystko jest w porządku - przyznałam.
-Nie, nic nie jest w porządku. Mam straszne wyrzuty sumienia po tym, jak wtedy potraktowałem cię na tej pierwszej imprezie - wszystko już było jasne.
-Dawno już o tym zapomniałam - nie kłamałam, bo kłamanie nie miało najmniejszego sensu.
-Ty tak, ale ja nie. Zachowałem się jak skończony dupek - chłopak nie krył skruchy.
-Nie będę udawać, że było inaczej, ale już jest wszystko w porządku - zapewniłam Nialla.
-Między nami jest ok? - zapytał, wyciągając w moją stronę zaciśniętą pięść.
-Jak najbardziej - przybiłam żółwika.
Blondyn przechylił się w moją stronę i objął mnie, a ja zaśmiałam się cicho. Na początku to on mi się podobał najbardziej, ale czy fakt, że on nie był mną zauroczony tak jak ja nim, musiał przekreślać naszą przyjaźń? Oczywiście, że nie. Teraz obydwoje byliśmy w szczęśliwych związkach. Z chwilowej radości i przyjemności z wzajemnej obecności wyrwał nas dzwonek do drzwi. Myśleliśmy, że ktoś go również słyszy i otworzy, ale byliśmy w błędzie. Dzwonek stawał się coraz bardziej nachalny, gdy Niall postanowił wstać i skierować się w stronę drzwi frontowych. Z westchnieniem podniosłam się z leżaka i, nadal owinięta w koc, powędrowałam za chłopakiem. To, co zobaczyliśmy za wielkim kawałem drewna było jedną z tych rzeczy, których człowiek nigdy nie spodziewa się w takich sytuacjach. Za drzwiami stał pokiereszowany, jednak już całkiem opatrzony i odświeżony Harry. Opierał się o futrynę i mimo, że starał się wyglądać beztrosko, ale jego twarz była umęczona. Tego nie dało się ukryć. Nawet ja, która nie znałam Harry'ego tak dobrze jak Liam, Niall, czy Destiny, widziałam, że Pan Zły próbuje się ukryć udręczenie. Niall nawet nie czekał na żadne słowa z jego strony tylko od razu rzucił mu się na szyję. Gdy poklepał go po plecach i się odsunął, ja natychmiast zajęłam jego miejsce.
-Harry, nawet nie wiesz jak dobrze cię widzieć - prawie wypłakałam mu do ucha.
Skoro ja tak przeżywałam to co będzie czuć Destiny, gdy go zobaczy?
-Was też dobrze widzieć - dobra, tego akurat się nie spodziewałam.
Nic więcej nie usłyszeliśmy od Pana Złego, bo jego wzrok od razu pytał o Destiny. Niall pokazał mu palcem kierunek, w którym znajdował się jego pokój, a Harry bez słowa tam powędrował.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz