niedziela, 13 października 2013

Chapter XV

~Destiny~
31.06.2013 r. 

Opadłam na poduszki z westchnieniem ulgi, gdy Sky i Liam wyszli z pokoju, uprzednio zgaszając światło. Byłam pewna, że moje policzki płoną i wcale już nie miałam ochoty wracać do przerwanej nam czynności. Czemu ja w ogóle ją zaczęłam ? Wolałam zgonić to wszystko na alkohol w moim organizmie, ale byłam prawie pewna, że kryło się w tym zdarzeniu coś znacznie głębszego. Przecież nie raz byłam pijana, ale jakoś nigdy nie dałam się nikomu zaciągnąć do łóżka. Ale Harry nie był nikim. Co nie zmieniało w każdym bądź razie faktu, że mógł chcieć mnie tylko wykorzystać i to dlatego był od początku taki natarczywy. Naciągnęłam na siebie fragment kołdry starając się zasłonić, jak najwięcej obnażonego ciała. 
- Możemy kontynuować - zaczął Harry, zmysłowo przygryzając wargę. 
W jednej chwili znalazł się z powrotem nade mną,  ręce umiejscawiając po obu stronach mojej głowy. Przełknęłam głośno ślinę. Uwierzcie, że przez całe moje życie nigdy nie towarzyszyło mi gorsze uczucie, niż w tamtym momencie. Z jednej strony cholernie seksowny facet, do którego chyba zaczynałam czuć coś więcej chcę to ze mną zrobić. Z drugiej moje ciągłe wyrzuty sumienia, że jednak nie powinnam tego robić, że jestem w łóżku rodziców mojego przyjaciela i chyba już nigdy nie spojrzę w oczy Sky. Byłam rozdarta tak bardzo, jak to tylko możliwe. I jeszcze nie dostałam wystarczająco dużo czasu na przemyślenia, bo chłopak zaczął obdarowywać pocałunkami moją szyję i dekolt. Z moich ust wyrwały się postrzępione oddechy, gdy odchyliłam delikatnie głowę, dając mu większy dostęp. Jedyne czego byłam pewna to, to, że działam wbrew sobie. I wbrew wszystkim obowiązującym zasadom moralności. Jednak obezwładniający zapach Harry'ego nie dawał mi wyboru, a jego zachowanie krzyczało, że już mnie ma. Bo miał. Z powrotem zaplotłam nogi wokół jego bioder i z mocą oddałam pocałunek. Moje dłonie momentalnie znalazły się na jego umięśnionych plecach i powróciły do tworzenia na nich nowych wzorów. Cichy gardłowy jęk opuścił usta chłopaka, gdy mocno przejechałam długim paznokciem wzdłuż kręgosłupa. O taki efekt właśnie mi chodziło. Przygryzł płatek mojego ucha i momentalnie powrócił do pozycji siedzącej, w taki sposób, że teraz ja siedziałam na jego udach, nogami wciąż otaczając jego pas. Ręce Harry'ego powędrowały do zapięcia mojego stanika. Wstrzymałam oddech, choć serce biło mi jak oszalałe. O ile bycie w bieliźnie mnie jako tako nie krępowało, o tyle w byciu nagą widziałam pewien problem. Nawet pewien duży problem. Chwyciłam dłoń chłopaka, który zrobił zdezorientowaną minę. To dobry moment na powiedzenie, że mama zabrania mi się spotykać z nieznajomymi ? Żeby tylko uniknąć karcącego wzroku moje oczy spoczęły na jego umięśnionym torsie. Nasze klatki piersiowe unosiły się i opadały w zawrotnym tempie. Wszystko się działo za szybko. W jednej chwili zaczęło mnie obchodzić, jak wyjdziemy z tego pokoju niezauważeni i jak doprowadzę swoje włosy do ładu, żeby znów móc pokazać się państwu Horan i przyjaciołom. 
- Nie rób tego, Harry - poprosiłam, puszczając jego dłoń. 
Mięśnie chłopaka stały się nagle bardziej napięte, jakby przygotowywał się do ciosu. Położyłam ręce na jego ramionach, chcąc, żeby na mnie spojrzał i także doszedł do wniosku, że nie postępujemy właściwie. Ale na co ja w ogóle liczyłam. 
- Ale dlaczego ? - wychrypiał, kładąc głowę tam gdzie szyja stykała się z ramieniem. Poczułam, jak znowu próbuje pozbawić mnie bielizny - Coś nie tak ? - spytał unosząc głowę, żeby spojrzeć mi w oczy. 
Zieleń jego tęczówka sparaliżowała mnie na tyle, że nagle wszystkie sensowne argumenty wyleciały z mojej głowy. Pocałowałam go delikatnie w usta. 
- Nie rób z tego komedii romantycznej, Des. Mieliśmy zamiar się pieprzyć w sypialni obcych ludzi. Możemy wrócić do tej sytuacji sprzed pięciu minut ? 
Wiedziałam, że Harry nigdy nie był romantykiem, a każde jego poczynanie miało się skończyć na tym samym, ale jego wyznanie było ciosem w kobiecą część mojej natury. Myślałam, że to ja bywałam nieczuła, ale przy nim byłam niczym jedna z gwiazd High School Musical. Próbowałam się wyswobodzić z jego stalowego uścisku i usiąść choć kilka centymetrów dalej, ale mi na to nie pozwolił. Nie czułam już, abym była pod wpływem alkoholu, więc mogłam w pełni kontrolować wszystko co robiłam. Ale nadal nie byłam silniejsza od niego. 
- Chciałem być miły - wysyczał, momentalnie rozpinając mi stanik. 
Sprawił, że z powrotem leżałam pod nim, ale tym razem tylko w samych majtkach, a on z niezwykłym zaangażowaniem przywiązywał moje ręce do drewnianej ramy łóżka. 
- Zacznę krzyczeć, że to gwałt - ostrzegłam całkiem poważnie. 
Tolerowałam naprawdę bardzo dużo, a nawet przez moment sądziłam, że z Harrym mogłabym normalnie chodzić, ale to co zrobił całkowicie rozwiało moje jakiekolwiek przemyślenia. 
- Lepiej zacznij krzyczeć, że mnie pragniesz - zamknął mi usta pocałunkiem.

~Demi~

Chodziłam powolnie po sali głównej co jakiś czas rozmawiając z przypadkowymi ludźmi. Tak naprawdę chciałam znaleźć moich znajomych, by wreszcie oznajmić im, że od niedawna chodzę z Niall'em. Co prawda jestem pewna, że domyślili się tego już po odważnym wystąpieniu Maury, ale mimo wszystko wolałam powiedzieć im to sama. Wkroczyłam na jeden z większych balkonów w tej willi, co okazało się być świetnym rozwiązaniem, bo ujrzałam tam Liam'a i Sky tańczących w rytm jakiejś nieznanej mi melodii. Wyglądali naprawdę uroczo i aż szkoda było im przerywać, ale już przez kilka takich sytuacji, w których nie chciałam przeszkadzać nie mogłam im powiedzieć całej prawdy. A wiem, że chcieliby usłyszeć co się dzieje. Bynajmniej Des i Skylar chciałyby usłyszeć.
- Sky jesteś potrzebna w domu, żeby ... - stanęłam, jak wryta, gdyż między nimi miało dość do pocałunku.
Byłam tego prawie pewna. Wiedziałam już od jakiegoś czasu, że między tą dwójką coś było. Nieraz Niall opowiadał mi o tym, jak Liam wciąż mówi o Sky. Jak zachwyca się tym, jaka to ona jest piękna. I musiałam faktycznie przyznać, że byliby niezłą parą. Dziewczyna spiorunowała mnie wzrokiem, po czym szybko przeprosiła Liam'a i weszła ze mną do domu przez ładne, szklane drzwi.
- Co jest ? - warknęła, co najmniej niezadowolona z zepsucia idealnej chwili.
- Muszę wam coś powiedzieć - zakomunikowałam, w tym momencie przypominając sobie, że mam im do powiedzenia więcej niż jedną rzecz - Ale najpierw trzeba znaleźć Destiny - Skylar skrzywiła się na dźwięk imienia naszej współlokatorki. Wbiłam w nią ciekawskie spojrzenie, w dłoni wciąż obracając mój telefon. Nie pasował do sukni balowej, ale nie rozstawałam się z nim nigdy - Wiesz gdzie jest ?
- Tak jakby, ale będzie lepiej, jak do niej zadzwonimy - wytłumaczyła, wskazując na iPhone'a.
Posłusznie zabrałam się do szukania numeru w książce telefonicznej.

~Destiny~

Głośny dźwięk mojego dzwonka sprawił, że Harry podniósł głowę ponad moje uda, których wnętrze obdarowywał teraz pocałunkami. Już chwilę wcześniej uwolnił moje ręce, gdy wytłumaczyłam, że wcale to nie jest potrzebne, bo przecież i tak nie ucieknę. Wtedy uśmiechnął się i stwierdził, że właśnie za to mnie kocha. Ta informacja sprawiła, że totalnie mnie zamurowało, a serce na chwilę przestało bić się w mojej piersi. Czekałam na jakiś kolejny tekst z jego strony, najlepiej z wytłumaczeniem, że jednak żartował, ale nie doczekałam się. Zalała mnie kolejna fala gorąca, gdy chłopak podniósł się z łóżka i wygrzebał z puzderka nieznośnie dzwoniące urządzenie. 
- Tak ? - odebrał, a ja natychmiast zerwałam się na równe nogi. Nikt nie miał prawa odbierać mojego telefonu, a znając niewyparzony język Harry'ego, opowie rozmówcy jeszcze kilka ciekawych historyjek z naszego życia towarzyskiego - Des jest zajęta. Nie obchodzi mnie to, Dems. Miło, przekaże jej. A teraz na razie i Destiny mówi, że gratuluje - rozłączył się szybko i natychmiast przyciągnął mnie do siebie. 
- Co chciała ? - spytałam, gotowa w każdym momencie biec z pomocą przyjaciółce. 
- Przekazać, że chodzi z Niall'em. Też mi nowina - prychnął pogardliwie. 
Spojrzałam mu głęboko w oczy i aż mnie wryło. Dostrzegłam w nich tyle nadziei i jakiegoś rodzaju strachu, że zrobiło mi się ciepło na sercu. Byłam pewna, że nie chcę, żebym go zostawiła i uciekła. Może wszystkie inne tak robiły. A może poczuł to samo co ja. W każdym bądź razie jego nonszalancki ton głosu i pewna postawa siebie były totalnym zaprzeczeniem tych emocji kryjących się w jego tęczówkach.
- Muszę ci coś powiedzieć - wyszeptałam, całkowicie zapominając o złości.
Nie była ona istotna w porównaniu z tym co miałam mu do przekazania i chciałam, żeby się jak najszybciej dowiedział. Bałam się, że jak będę to trzymała dłużej w sobie to całkowicie zwariuje. Spojrzał na mnie pytającą. Nabrałam głośno powietrza i powoli zaczęłam.
- Myślę, że jesteś dla mnie kimś...no wiesz. Kimś więcej niż kolegą - wykrztusiłam w końcu, z nadzieją, że nie będę musiała mu tego dokładniej tłumaczyć.
Wyraz twarzy Harry'ego nie zmienił się aż tak diametralnie. Wyglądał raczej, jakby wiedział to już od dawna. Przez co poczułam się jeszcze bardziej zażenowana, a moje policzki spąsowiały. Czemu on się nie odezwie ?! Odsunęłam się od niego nieznacznie, ale wciąż tkwiłam w uścisku. Na co ja liczyłam. Że nagle po miesiącu znajomości wyzna mi miłość i zmieni dla mnie całe swoje życie. Zwiesiłam głowę i wciągnęłam głośno powietrze. Od nadmiaru emocji aż kręciło mi się w głowie.
- Popatrz na mnie - rozkazał. Posłusznie wlepiłam wzrok w Harry'ego - Jesteś dla mnie cholernie ważna. Ale jestem dupkiem. Powinnaś dawno zadzwonić na policje - przestał mnie obejmować i przystąpił do szybkiego ubierania się, zostawiając mnie samą na środku pokoju.
Poczułam się tak samotna, jak nigdy w życiu. Jakby miała upaść zaraz po wykonaniu kroku. Jakbym już nigdy nie miała zaznać szczęścia. Nawet nie chciało mi się płakać. Chciałam krzyczeć o pomoc. O jego chociaż najmniejszą obecność w moim życiu. A przecież nie mogłam. Dałam mu wyraźnie do zrozumienia, że jest tak, jak powiedział. Tak naprawdę było strasznie. Gdy naciągał na siebie czarne spodnie od garnituru chciałam podbiec i go przytulić. Po prostu poczuć. Zdawał się być tak daleko. Z moich ust wyrwał się głośny szloch, więc szybko zatkałam usta ręką. Przeceniłam się, a łzy nie wiadomo kiedy poleciały same.
- Przepraszam cię, ale nie myśl, że kiedykolwiek stanę się innym człowiekiem - odwrócił się do mnie, jego koszula była rozpięta - Czasem nad tym nie panuje. Jestem niebezpieczny.
Pokręciłam głową w niedowierzaniu. Jak w każdym innym momencie Harry był dla mnie agresywny, arogancki i bezczelny, tak w tym nie mogłam w to uwierzyć. Brzmiał, jakby pogodził się z tym faktem długo przede mną. Przecież w każdym człowieku można dostrzec dobro. W jednej chwili ta sytuacja wydała mi się bardzo żałosna. Ja zgięta wpół i zalana łzami na środku sypialni, nie potrafię się pogodzić z rzeczywistością. I Harry wiążący krawat z obojętną miną. Nagle wyprostowałam się i podeszłam do niego. Odsunęłam jego dłonie i zabrałam się za wiązanie krawatu.
- Pomogę ci - wyszeptałam.
Nie sprzeciwił się. Nawet nie wyglądał na szczególnie zdziwionego. W czasie, gdy ja praktycznie goła próbowałam sprawić, by wyglądał dobrze, on położył ręce na mojej tali.
- Nie płacz - kolejny rozkaz.
Łatwo mu mówić. Właśnie wtedy, gdy zaczynałam mieć nadzieje, on wyznaje, że nie jest odpowiedni dla mnie. Przygryzłam wargę i z zaciętą miną go zlustrowałam. Wyglądał idealnie. Zresztą tak, jak zawsze. A ja już nigdy nie będę mogła na to patrzeć bezkarnie. To nie mogła dość do skutku.
- Potrzebuje cię - załkałam, wtulając się w jego tors. Począł jedną ręką gładzić moje włosy - Nie wiem, jakim byś musiał być skurwielem, żeby mi to wybić z głowy.
- Wiedziałem - na jego ustach zamajaczył cień uśmiechu - Wiesz, że to dość ryzykowne ?





10 komentarzy:

  1. OMG, przeczytałam to opowiadanie nie mogąc się oderwać ! jest genialne, i muszę przyznać że szczególnie podoba mi się wątek z Harrym i Des, może to dlatego że kocham Hazzę w szczególności w wersji agresywnego dupka : D piszesz naprawdę dobrze, może czasami za dużo szczegółów a czasami za mało ale po mimo i tak mi się podoba. czekam na następny ! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielkie :) Co do Twojej uwagi, postanowiłam na nią odpowiedzieć:
      Być może są pewne niedociągnięcia w opisach i różnice między rozdziałami, ale to tylko dlatego, że nie prowadzi tego bloga jedna osoba, ale dwie! :) Każda z nas ma troszkę inny zwyczaj jeżeli chodzi o pisanie opisów i tak to już wychodzi.
      Pozdrawiam i jeszcze raz serdeczne dzięki :)

      Usuń
    2. Ok, nie wiedziałam ze sa dwie autorki :) w każdym razie nie chodzi mi o nieścisłości w rozdziałach lecz o to ze czasami opisy są zbyt szczegółowe np. co zjadła na śniadanie etc. A czasami zbyt mało jest przedstawione np. Harry zaciągnął des do samochodu i nic więcej nie jest ujawnione , ale to tylko moja opinia, każdy pisze po swojemu wiec nie uważam tego za wadę tylko coś co nie podpasowalo akurat mnie . :)

      Usuń
  2. Świetne :) nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. czekam z niecierpliwością na następny <33 dzięki za komentarz na moim blogu.

    OdpowiedzUsuń
  4. kocham Liam'a i Sky razem. niech oni już będą ze sobą. z niecierpliwością czekam na nexta. <3

    OdpowiedzUsuń
  5. zapraszam do siebie - http://leader-forever-bitches.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  6. świetnie *.* zajrzyj - http://mahoncio.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Mocne! :O Super jest ten blog. Czekam na następny.


    http://1dpomojemu.blogspot.com/
    http://powerinthemask.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. CUDO! Czekamy na kolejny rozdzial ! Zapraszamy do nas
    owszystkimioniczym-1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń