czwartek, 21 listopada 2013

Bonus

To nie jest rozdział ! To niepublikowany opis z życia Demi. Powstał on głównie po to, by blog nie stał zbyt długi czas nieużywany. Kolejny rozdział na pewno pojawi się w przeciągu dwóch tygodni. Enjoy ! 

~Demi~ 
08.07.2013 r.

Wpakowałam do walizki ostatnią parę butów od Jimmy'ego Choo i z niemałym trudem ją zamknęłam. Oparłam ją o ścianę przy drzwiach. Była to moja druga walizka na ten wyjazd. Jakoś nigdy nie pakowałam tylu ubrań, przynajmniej nie na dwa tygodnie. Jednak odkąd zaczęłam spotykać się z Niall'em, zawartość mojej szafy znacznie się powiększyła. Nie bierzcie mnie za materialistkę, bo tak naprawdę nigdy niczego od niego nie chciałam. Mimo wszystko chłopak przy każdym spotkaniu obdarowuje mnie nowym ciuchem. Muszę przyznać, że niektóre sandałki lub koturny są naprawdę urocze. 
Ruszyłam żwawym krokiem do łazienki, by dopakować kosmetyczkę. To takie nierealne, że już za kilkanaście godzin będę w Dubaju z facetem, którego kocham ponad życie. Że spędzimy razem całe dwa tygodnie i wreszcie, że będziemy całkowicie sami. To nie tak, że nie uwielbiałam moich przyjaciółek, ale odkąd opowiedziałam im o moim związku z Niall'em zrobiły się strasznie upierdliwe. Ciągle upominają mnie, dlaczego wychodzę na randkę ubrana, akurat tak, a nie inaczej. Pytają za każdym razem, jak było i chcą bym wszystko opowiedziała ze szczegółami. Są naprawdę kochane, ale opowiedzenie im o chłopaku było błędem. 
- Dems ! - do sypialni wpadły Des i Sky. 
- Mamy coś dla ciebie - zaczęła Skylar, mówiąc w taki sposób, bym jeszcze bardziej chciała dowiedzieć się co kryje się za plecami Destiny. 
- Jeśli to kolejny komplet 'niegrzecznej bielizny' to podziękuje - powiedziałam, wywracając oczami. 
Miałam już tyle seksownych staników, że jestem pewna, że starczy mi do samego ślubu. Przyjaciółki twierdziły, że nie mogę pokazywać się Niall'owi w byle czym. Gdyby one wiedziały ile mojego ciała on już zdążył zobaczyć, zanim zasypały mnie kompletami bielizny z Victoria's Secret. 
- Blisko, ale to coś lepszego - stwierdziła Des, wyciągając w moją stronę małą torbę z logiem wcześniej wymienionej firmy. 
Zajrzałam szybko do środka, chcąc dowiedzieć się co za 'cudo' sprawiły mi dziewczyny. Był tam kostium kąpielowy w cytrynowym kolorze z kolorowymi paskami na biodrach i biuście. 
- Uroczy, nie ? - zapiszczała Sky, patrząc się na mnie wyczekująco. 
- Jest śliczny - obróciłam kilka razy materiał w ręce - Jesteście najlepsze - przytuliłam je obie, najmocniej, jak umiałam. 
- Liam z Niall'em będą za piętnaście minut - wyjaśniła Skylar, gdy już wyswobodziła się z mojego uścisku. 
Pokiwałam głową na znak, że zrozumiałam i przystąpiłam do upychania kostiumu w kieszonkę mojej torby podróżnej. Liam, gdy tylko dowiedział się o wyjeździe zaoferował, że podwiezie nas na lotnisko. Za co byłam mu bardzo wdzięczna, bo pewnie w innym wypadku zawiózłby nas szofer Niall'a, a to nie było w moim guście. 
- Sorry dupeczki, ale ja spadam. Umówiłam się - Des wstała z łóżka, które przez kilka krótkich chwil zajmowała. Obie ze Sky spojrzałyśmy na nią pytająco - Idę z Harry'm na 'normalną randkę' - zrobiła cudzysłów w powietrzu i otworzyła drzwi z zamiarem opuszczenia nas. 
- Wiesz, że to się nie uda, co nie ? - popatrzyłam na nią z lekkim współczuciem. 
Co ta dziewczyna widziała w Harry'm. Oczywiście oprócz tego, że nie był najbrzydszy to nie była partia dla niej. Zawsze myślałam, że Destiny będzie z chłopakiem, który zabierać ją będzie do kina, na romantyczne wypady za miasto bądź kolacje. Na pewno nie z kimś, z kim musi udawać normalną randkę. 
- Tak, tak. Udanej podróży. Na razie ! - krzyknęła, będąc już w korytarzyku. 
Nie zdążyłam nawet nic odkrzyknąć, gdy usłyszałam trzaśnięcie drzwi. Dziewczyna opuściła nas na dobre. Wciągnęłam powietrze ze świstem i wstałam z ziemi. Wszystko co będzie mi potrzebne na kolejne dwa tygodnie poza domem mam aktualnie spakowane. Fizycznie jestem całkowicie gotowa, by po raz pierwszy od bardzo dawna opuścić rodzinny Brooklyn. Niby to nic takiego, bo wrócę tutaj już nie długo, ale od dwóch lat nie wyobrażałam sobie życia bez moich przyjaciółek. Chyba to najwyższy czas by dorosnąć. 
- Będę tęsknić, kochana - Sky jęknęła w moje ramie, gdy oddawałyśmy się czułością na środku chodnika. 
Niall siedział już w samochodzie i żywo dyskutował z Liam'em na temat trasy jaką należy obrać, by jak najszybciej znaleźć się na lotnisku. 
- Zadzwonię, jak dolecimy - zapewniłam, ściskając mocno jej dłoń. 
Właściwie czemu my, aż tak bardzo przeżywamy ten wyjazd. Zobaczymy się już za czternaście dni. Nieważne. Wsiadłam na tylne siedzenie białego BMW x5, które było nowo zakupioną własnością Liam'a. Chłopak składał na niego prawie całe swoje życie, a no i tak na koniec rodzice musieli mu jeszcze dołożyć. 
- Bądźcie ostrożni. Dzwońcie, jakby co - Skylar wydawała kolejne komendy, gdy zamykałam drzwi - Zabezpieczajcie się ! - to było ostatnie co zdążyłam usłyszeć, nim samochód ruszył. 
Gorące powietrze owiało moją twarz, gdy wyszłam na balkon nowocześnie urządzonego apartamentu. Mieliśmy piękny widok na ocean i pobliski deptak, który cały dzień tętnił życiem. Z wnętrza dochodził mnie stłumiony dźwięk muzyki, która leciała z włączonego telewizora. Niall brał właśnie prysznic, gdyż stwierdził, że musi koniecznie odświeżyć się po długiej podróży. Może powinnam dołączyć do niego ? Uśmiechnęłam się na widok obrazu, który zrodził się w mojej głowie. 
Powolnie wróciłam do apartamentu, od razu skręcając do toalety. Dochodził mnie cichy odgłos lecącej wody. Bez zastanowienia otworzyłam drzwi i weszłam do dusznego środka. Prysznic zajmował jedną trzecią pomieszczenia, więc spokojnie mogliśmy zmieścić się w nim oboje. Rozebrałam się do naga i stanęłam przed zaparowaną szybą. Zawahałam się przez chwilę. Nie wiem dlaczego się stresowałam, ale to on zawsze zaczynał grę wstępną. Przygryzłam dolną wargę i szybkim ruchem otworzyłam kabinę. 
Nie czekając ani chwili dłużej i nie zważając na zszokowaną minę Niall'a wpakowałam się do środka. Gorące strumienie wody oblały moje włosy i całe ciało. Przymknęłam oczy rozkoszując się przyjemnym zapachem miętowego płynu do mycia, którego woń roznosiła się po całej toalecie. Poczułam na biodrach delikatny dotyk dłoni chłopaka, gdy przyciągnął mnie bliżej siebie. Gdy otworzyłam z powrotem oczy nasze ciała całkowicie się stykały. Zarzuciłam ręce na jego szyje i złożyłam na ustach pocałunek, który po chwili przerodził się w coś bardziej namiętnego. Pewnie, gdyby nie duszące opary nie oderwalibyśmy się od siebie dłużej. Jednak zamiast tego, blondyn zaczął obdarowywać całusami moje obojczyki i ramiona, sprawiając, że mimo ciepła na moim ciele pojawiła się gęsia skórka. Jęknęłam cicho, gdy przygryzł skórę na moje szyi. Zadrżałam na całym ciele, gdy dłonią zaczął znaczyć ścieżkę po wewnętrznej stronie moich bioder, aż do pachwiny. W końcu oparł mnie o ścianę, dłońmi ściskając moje pośladki i unosząc mnie lekko do góry. Przy jego drobnej pomocy obwinęłam nogi wokół jego talii. Jego twardniejąca męskość znalazła się w moim wnętrzu. Sapnęłam głośno, gdy Niall wykonał pierwsze mocne pchnięcie. 
- Nie powinieneś zapytać czy na pewno tego chcę ? - uśmiechnęłam się żartobliwie, z trudem wypowiadając każde słowo. 
- Wpakowałaś mi się pod prysznic, więc pewnie odpowiedź jest twierdząca. 
Pocałował mnie, przygryzając mocno wargę. W ustach poczułam metaliczny smak krwi. By nie zostać mu dłużną, zaczęłam zostawiać głębokie ślady na jego plecach i ramionach. Chłopak jęczał głośno, upewniając mnie, że to co robię jest właściwe. Choć może właściwe to złe słowo. To co robię mu się podoba. 
Gdy doszliśmy w krótkich odstępach czasowych, dopiero moje stopy mogły znowu dotknąć śliskich kafelków prysznicowych. Za nim wyszłam z kabiny dałam Niall'owi ostatniego całusa. Po czym obwinęłam się białym ręcznikiem i wyszłam do sypialni. Musiałam odnaleźć telefon, bo nagle przypomniało mi się, że nie pisałam jeszcze do Sky.